Wraz z początkiem 2026 roku nowym trenerem FC Chełmianki Gdańsk został Dawid Baran. 27-letni szkoleniowiec jako zawodnik zdobywał doświadczenie w takich klubach jak Arka Gdynia, UKS Cisowa Gdynia, SKS Bałtyk Gdynia, Jaguar Gdańsk oraz MLKS Wisła Nowe. W rozmowie szkoleniowiec opowiedział między innymi o rozpoczęciu pracy w naszym klubie, pracy z zawodnikami czy perspektywach na przyszłość.
Jak wyglądało przyjście trenera do Chełmianki? Kiedy rozpoczęła się przygoda z tym klubem?
Dawid Baran: „Było to dosyć niezamierzone, trochę z przypadku. Przeglądam strony internetowe i zauważyłem artykuł dotyczący klubie z niższych lig na Pomorzu. Wypowiadał się między innymi prezes, Miłosz Sandach, który mówił o tym, że można dołączyć do struktur organizacyjnych Chełmianki oraz struktur sportowych.”
„Wysłałem więc zgłoszenie poprzez stronę Klubu, ale była to aplikacja na stanowisko asystenta pierwszego trenera. Napisałem, że byłem bramkarzem, mam w tym doświadczenie i jeśli byłaby taka opcja, to mógłbym trenować bramkarzy.”
„Miłosz finalnie mi odpisał, ale trochę z tym odpisaniem była śmieszna sytuacja. Bo pierwszego maila nie zauważyłem. Dopiero potem zobaczyłem, że dopytuje, czy zjawię się na treningu.”
„Na początku była euforia, bo gdzieś tam bycie tym trenerem było takim planem B na siebie po przygodzie z piłką. Akurat tego samego dnia byłem w pracy, samochód był u mechanika, a ja mieszkam w Gdyni, natomiast finalnie udało się dotrzeć na trening.”
„Porozmawiałem z ówczesnym trenerem Ryszardem i w ten sposób zaczęliśmy współpracę.”
A jak wygląda kwestia licencji trenerskich na poziomie B-klasy? Musisz taką posiadać?
DB: „Tak, jako pierwszy trener posiadam licencję UEFA C i było to jednym z wymogów, żeby objąć tą funkcję. Uzyskałem ją 21 grudnia, czyli właściwie tuż przed objęciem drużyny jako pierwszy szkoleniowiec”
A jak wygląda relacja z zespołem? Bądź co bądź, jesteście w dość podobnym wieku.
DB: „Ta relacja wydaje mi się odpowiednia. Przez ten rok, myślę, że udało mi się zbudować u chłopaków zaufanie i pokazać, że coś niecoś jednak o tej piłce wiem.”
„Myślę, że to, co przekazuję chłopakom na boisku sprawia, że ta relacja jest dobra. Ta niewielka różnica wieku… Sądzę, że to plus. Dzięki temu jestem też w stanie więcej zrozumieć, ich nastawienie, ich mentalność. Bo byłem niedawno w ich wieku, więc też jestem w stanie zrozumieć jak coś postrzegają, jak się czują po meczach.”
Grał trener kiedyś również w piłkę halową. Jakie wartości czy elementy stamtąd udało się wynieść i zastosować tutaj?
DB: „Gra na małej przestrzeni. One są często bardzo wąskie i szybko zamykane, więc staramy się mówić chłopakom, że w takich sytuacjach nie ma czasu na zastanowienie. Że czasem trzy sekundy zawahania mogą kosztować cię stratę. Poza tym intensywność, która na hali jest naprawdę spora”
Odkąd zaczęła się runda, wygraliście wszystkie 4 mecze. Jak trener się z tym czuje? Nastroje napewno są dobre, ale czy to nie wprowadza jakiegoś elementu presji?
DB: „I tak, i nie. Dla mnie samo zaczęcie pracy jaki pierwszy trener, to było coś dużego. Ale zostałem w zasadzie wrzucony na głęboką wodę, w dość ważnym momencie sezonu. Choć z drugiej strony zima u nas była ciężka, przez co praca była znacznie utrudniona.
„Docierały do mnie wtedy sygnały, że możemy nie przepracować tego, co sobie założyliśmy i że może się to odbić na naszej postawie w lidze”
„W takiej sytuacji (cztery zwycięstwa z rzędu) łatwo wpaść w euforię. Nie możemy sobie na to pozwolić. Już na treningach mówiłem zawodnikom, że poprostu trzeba iść z meczu do meczu. Fajnie, że ta seria jest, ale liczy się odpowiednie przepracowanie mikrocyklu. Wtedy przygotowanie do meczu jest łatwiejsze.”
Wspomniał również trener o mikrocyklach. Natomiast są sytuacje, kiedy te przerwy są dwutygodniowe, mimo iż w lidze jest parzysta liczba zespołów. Podejrzewam, że to również może być mała przeszkoda.
DB: „Tak, zdecydowanie. Chcieliśmy w tym okresie przynajmniej jeden mecz zagrać, więc ostatnio zagraliśmy grę wewnętrzną, żeby zachować rytm. Teraz było więcej wolnego, aby nieco zresetować głowę, bo to też jest potrzebne. Natomiast każdy co jakiś czas na taką sytuację, więc trzeba poprostu sobie z tym poradzić.”
Trzeba też przyznać, że Chełmianka to bardzo medialny klub. Mówiliśmy już zarówno o zachowywaniu koncentracji, jak i resetowaniu głowy, natomiast jak ta duża aktywność w mediach Klubu wpływa na zawodników? Nieraz może być tak, że piłkarz poprostu się rozkojarza.
DB: „Z mojej perspektywy to pozytywny dodatek. Social media teraz są kluczowe w rozwoju marki czy czegokolwiek. Więc to taki naturalny element. Wiadomo, że ciężko jest zawsze utrzymać idealny poziom koncentracji, ale nie zauważam, by zawodnicy byli przez to rozkojarzeni. Jest czas na robotę, a kiedy jest czas na śmianie się, to się śmiejemy.”
A czy fakt, że klub jest rozwijany tak mocno medialnie, nie powoduje jakiejś presji na wyniki? Bo widzowie często są tacy, że wymagają, by za taką medialnością szły dobre rezultaty. Ponadto dochodzi potencjalna szansa na awans do A-klasy, która zrodziła się dzięki ostatniej serii.
DB: „Myślę, że takiej presji na wyniki póki co nie ma. Owszem, gra się po to, by wygrywać. Ale Chełmianka jest dalej w trakcie budowy. Pewne rzeczy powoli zaczynają się zazębiać. Zmienił się trener, więc pojawiły się nowe plany, nowe zasady czy wizje. Więc nie uważam, aby ta presja była już teraz. Wykonaliśmy pewna ilość dobrej pracy, ale wyniki nie są teraz najważniejsze. Ważny jest proces, rozwój zawodników. Rezultaty? Fajnie, bo one gdzieś nas kierują na pewien tor, ale przede wszystkim sama budowa Chełmianki”
„Oczywiście nie jest żadną tajemnicą, że my chcemy awansować. Nie chcemy stawać w miejscu, bo może to spowodować, iż nastąpi taki moment, gdzie będziemy się musieli zastanowić czy to dalej ma sens. Awans jest celem, ja też oceniam potencjał drużyny znacznie wyżej niż B-klasa, ale to cały proces”
A jak wygląda rozkład pracy trenerów w Chełmiance? Wiemy, że jest ich czterech. To w zasadzie fenomen na skalę poziomu wojewódzkiego, a może i makroregionu.
DB: „Nie wydaje mi się, by taka ilość nie była niepotrzebna. Może rzec, im więcej, tym lepiej. To też pozwala innym dorzucić swoją cegiełkę, swój pomysł. Jesteśmy w stanie znacznie zminimalizować czas tzw. martwych treningów i ten czas jak najlepiej wykorzystać. Możemy też w ten sposób rozwijać siebie jako trenerów, więc sądzę, że to wyłącznie wartość dodana.”
Najbliższy mecz zagracie z Zatoką Gdańsk. Jakie są perspektywy na to spotkanie? Zatoka to teoretycznie drużyna znacznie słabsza, bo znajduje się na dole tabeli. To jednak często powoduje rozluźnienie.
DB: „To nie ma żadnego znaczenia. Dodatkowo Zatoka też bardzo dobrze weszła w rundę. Widać, że zimą coś dobrego się zadziało. Widać było to również na sparingu rozgrywanym na Gedanii. To zdecydowanie nie będzie łatwy mecz, który przejdziemy sobie spacerkiem. To będzie mecz walki. W kręgach piłkarskich krąży też zdanie, że awansów się nie robi na zespołach o nie walczących, a na zespołach, które są w dole tabeli. Dla rywali Chełmianka to medialny rywal, więc to też dodatkowy element, który zmotywuje zawodników, bo będzie to zwycięstwo, którym będzie można się pochwalić. Więc staram się nastawiać zawodników na ten mecz właśnie w ten sposób.”
Pozostaje więc życzyć kolejnych zwycięstw, a trenerowi sukcesów w postaci zarówno awansu, jak i samej satysfakcji z tego, że zawodnicy Chełmianki się rozwijają, podobnie jak sam klub.
Jednocześnie zapraszamy na boisko przy Hallera 201 w Gdańsku, gdzie 26 kwietnia o godzinie 19:00 rozpocznie się mecz z Zatoką Gdańsk.



0 komentarzy